Akuszer Bogów

20 lutego 2017

akuszer-bogow_okladkagwiazdka-5Akuszer Bogów – Jadowska Aneta

Wydawca: Sine Qua Non

Wszystko, w co wierzyła Nikita okazało się kłamstwem. Mając już dosyć fałszywych bajeczek wciskanych jej od wielu lat przez rodziców, wyrusza w poszukiwanie prawdy o swojej przeszłości. Zapuszcza się w zimne i magiczne rejony Norwegii, a towarzyszy jej Robin – partner, którego jeszcze nie tak dawno wcale nie potrzebowała. Na miejscu czeka na nią tajemniczy Akuszer Bogów, ludożercze trolle i czarne kruki nie spuszczające jej z oczu. Nikita pragnie poznać odpowiedzi, jednak mogą się one okazać zupełnie inne niż się spodziewa. Po przeczytaniu pierwszego tomu, co miało miejsce zaledwie dwa tygodnie temu, byłam zadowolona i szczerze zaskoczona. Dostałam powieść lepszą niż oczekiwałam i w pełni zaspokoiła ona moje czytelnicze wymogi. Jednak Akuszer Bogów to zupełnie inna bajka. Jeżeli Dziewczyna z Dzielnicy Cudów byłaby szczytem Mont Blanc, to drugi tom serii Nikity byłby Everestem. Inne porównanie: jeśli pierwsza część cyklu to cytrynowa herbata Liptona, to Akuszer Bogów jest tą o smaku gruszki i czekolady. Aneta Jadowska poczyniła ogromny postęp od pierwszej książki tego cyklu. Nie wiem, jak to opisać, ale Akuszer Bogów czytało się dużo lepiej i sprawniej niż to miało miejsce przy Dziewczynie z Dzielnicy Cudów. Chociaż początek nie miał aż tak wielkiego tempa, książka, kiedy już się rozkręciła, nie zwolniła aż do samego końca. W pewnym momencie tak bardzo schwyciła mnie w swoje sidła, że stwierdziłam, że nie, nie odłożę tej powieści, dopóki nie przeczytam ostatniego zdania. I faktycznie, udało mi się – przypłaciłam to koszmarnym niewyspaniem następnego dnia, ale, co ważne, było warto. Skandynawia zawsze mnie fascynowała. Ten zimny, ale równie magiczny klimat, zapierające dech w piersiach fiordy i zdumiewające widoki. Aż zazdroszczę Nikicie, że wybrała się właśnie tam, aby odkrywać tajemnice swojej przeszłości. Umiejscowienie utworu właśnie w tym kraju, jakim jest Norwegia, nadało powieści nutkę odkrywczości i przygody. Tak samo zachwyciło mnie pojawienie się mitologii nordyckiej. Nie chcę zdradzać w jaki sposób się to dzieje, ale w akcji powieści biorą udział między innymi Odyn, Freya i Frigg. Jeśli ktoś jest choć minimalnie zainteresowany nordyckimi bóstwami lub ogólnie mitologią, zapewniam, że będzie zadowolony. Kolejną sprawą, która wywarła na mnie bardzo dobre wrażenia, były powracające wizje Nikity z udziałem jej brata Ture. Kiedy zabierał ją on w podróże w przeszłość i pokazywał nieznane jej wcześniej momenty z życia, nasuwało mi się skojarzenie z Opowieścią Wigilijną Charlesa Dickensa. Ture był takim duchem wszystkich świąt Bożego Narodzenia na raz, a Nikita Scrooge’em, który w trakcie tych podróży w czasie przechodzi przemianę. Byłabym zapomniała! Wydanie książki to kolejny temat, który muszę poruszyć. O ile projekt okładki znacznie bardziej podobał mi się w Dziewczynie z Dzielnicy Cudów, to ilustracje wewnątrz wciąż trzymają poziom. W głowie się nie mieści, jak za pomocą tylko i wyłącznie czarnej barwy można stworzyć coś tak cudownego. Żeby nie było tak za słodko, to muszę wspomnieć o jednym jedynym aspekcie tej książki, który działał mi na nerwy. Ogólnie staram się być osobą dosyć kulturalną i nie używać wulgaryzmów, kiedy nie jest to konieczne. Niestety, Akuszer Bogów pod względem przekleństw jest znacznie gorszy od Dziewczyny z Dzielnicy Cudów. Bywało tak, że przez sto stron nie spotkałam się z żadnym niecenzuralnym wyrazem, ale wtedy nagle któryś z bohaterów (najczęściej Nikita) zaczynał kląć niczym pijak pod sklepem monopolowym. Wiem, że pewnie wielu osobom to zwyczajnie nie przeszkadza i mnie do pewnego stopnia też, ale taki przesyt aż kłuje w oczy. W Akuszerze Bogów Nikita przechodzi piękną przemianę. Bardziej otwiera się na świat i na ludzi. Nie jest już taką zimną, wyrachowaną zabójczynią, jaką bywała w pierwszym tomie serii. Tuta nareszcie okazuje więcej emocji, dzięki czemu zdecydowanie łatwiej jest ją lubić. Nikita przekonuje się, że nie każdy człowiek jest gotowy wbić jej nóż w plecy i zdarzają się wybrańcy, którzy godni są zaufania. Teraz pora na to, co tygryski lubią najbardziej, czyli męskich bohaterów. W tym tomie Robin rozbrajał system równie skutecznie jak w pierwszym. Zadziwia mnie to, jak potrafi on być jednocześnie tak czarującym i błyskotliwym mężczyzną oraz niezawodnym mordercą. Ten brodaty człowiek to z pewnością jedna z moich ulubionych postaci ostatnich miesięcy. Robin skrywa wór pełen tajemnic, więc moje serce bardzo się cieszy na myśl, że w kolejnym tomie serii będziemy mogli poznać chociaż część z nich. Nie mogłabym zapomnieć o zmiennokształtnych wilkach wikińskich, które także pojawiają się na drodze Nikity i Robina. Odkąd pamiętam wilkołaki były jednymi z moich ulubionych fantastycznych stworzeń, więc dostałam namiastkę ich magicznej aury. Mam nadzieję, że nie był to występ gościnny i pojawią się także w dalszych częściach serii. Akuszer Bogów to powieść absolutnie godna polecenia. Jeśli pierwszy tom cyklu budził w Was jakiekolwiek wątpliwości, to po kontynuację powinniście sięgnąć bez wahania. Powieść jest pełna klimatycznej przestrzeni, mitologii nordyckiej, wilków i poszukiwania własnej tożsamości. Ta mieszanka jest zdecydowanie warta zachodu. Jeśli jeszcze nie macie Akuszera Bogów, biegnijcie do sklepu w tej chwili! 🙂 booksofsouls.blogspot.com

Dominika Jachimowska

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz dodać zdjęcie (JPEG)