Clovis LaFay Magiczne akta Scotland Yardu

23 listopada 2016

clovis-lafay-magiczne-akta-scotland-yardu_okladkagwiazdka-4Clovis LaFay Magiczne akta Scotland Yardu – Lange Anna

Wydawca: Sine Qua Non

Recenzja dostępna również na blogu: http://amandaasays.blogspot.com/2016/08/clovis-lafay-magiczne-akta-scotland.html ŚWIAT PRZEDSTAWIONY Wiktoriańska Anglia w połączeniu z magią składa się na niepowtarzalny klimat. Wkręcimy się w świat szarego Londynu, pełnego niezbadanych mocy, gdzie magowie bez skrępowania stąpają po ścieżkach tych samych, co zwykli śmiertelnicy. Magia jest tam czymś naturalnym, o czym świadczy nauczanie jej w szkołach, a także Podwydział Spraw Magicznych w londyńskiej policji. Oczywiście nie każdy posiada moce, a także nie są one tak samo rozwinięte – zależą od potencjału magicznego danej osoby oraz obranej specjalizacji i wiedzy. I tak mamy nekromantów, piromantów, kinemantów, poszukiwaczy oraz parę innych rodzajów, z czego każdy z nich ma inny zakres glyfów – zaklęć, do możliwego stosowania. Ciekawym rozwiązaniem jest również fakt, iż korzystanie ze wspomnianych glyfów powoduje zmęczenie i zmniejsza moce, które regenerują się dopiero po odpoczynku. Warto również dodać, że autorce nie brakuje pomysłów i pojawia się wiele rodzajów duchów. Od zwykłych, bardziej pokojowo nastawionych, po groźne, żądne zemsty i zdolne do opętania człowieka. Pojawiają się mimiry – przekazywane z pokolenia na pokolenie czaszki, w których uwięziony jest duch, a także ghule – groźne demony, często powstałe z duchów płodów lub noworodków. Fakt, rozwiązania te mają swoje źródła w historii, jednak pokazuje to tylko rozległą wiedzę autorki w tej dziedzinie. STRUKTURA POWIEŚCI Jest ona całkowicie przemyślana i uporządkowana. Po każdym rozdziale pojawia się retrospekcja, uzupełniająca nam wszelkie luki w fabule, bądź też w relacjach wiążących bohaterów. To zdecydowanie zaleta, bo otrzymujemy informacje z przeszłości w bardzo naturalny sposób, omijając tę znienawidzoną przeze mnie metodę wyjawiania faktów przez rozmowy, gdzie nagle bohaterowie opowiadają sobie ze szczegółami wydarzenie sprzed lat, chociaż oboje w nim uczestniczyli, co jest niesamowicie sztuczne. Plus dla autorki za utrzymanie realizmu i naturalności. NARRACJA Trzecioosobowa narracja na kartach powieści towarzyszy przede wszystkim trójce głównych bohaterów, z których na pierwszy plan wychodzi oczywiście tytułowy Clovis LaFay. Z czasem zdarza się, że narrator pojawia się także przy innych postaciach, dając tym samym czytelnikowi pełniejszy obraz sytuacji. I jak lubię taką formę narracji za to, że mamy zdecydowanie więcej informacji niż w historiach przedstawianych z punktu widzenia jednego bohatera, to mam wrażenie, że tym razem momentami było nieco zbyt formalnie. Nadmiernych uczuć też nie lubię, ale jakaś ich doza też jest potrzebna, a tu w pewnych fragmentach mi ich zabrakło. Nie było to jednak jakoś szczególnie uciążliwe oraz mam świadomość, że znajdą się osoby, którym to zupełnie nie będzie przeszkadzało. „Przestań jojczyć, upominał się Clovis. Jakie karty dostałeś, takimi graj. I miej świadomość, że niemal każdy na świecie oddałby wszystko, by urodzić się tobą.” BOHATEROWIE Głównym bohaterem jest Clovis LaFay i to wokół jego rodziny kręci się cała historia. Clovis wygląda młodo i niepozornie, jednak ci, którzy zbagatelizowali jego możliwości bazując swój osąd na wyglądzie, będą zaskoczeni, jak wielką moc ma ten człowiek. Ważnymi postaciami w powieści są również John i Alicja Dobsonowie – rodzeństwo, którym magia nie jest obca. On ma duży potencjał magiczny i pracuje w policji, a ona – wbrew przekonaniom, że kobiety nie powinny uczyć się magii – odkrywa w sobie coraz większe moce. Od samego początku polubiłam Alicję – chociaż na początku niezdecydowana i w pewnym momencie nieco naiwna, to jednak wykreowana była na osobę, która chce radzić sobie w każdej sytuacji i całkiem jej się to udaje, a także wraz z biegiem akcji nabiera większej pewności swoich decyzji. John zaś, jest typem porządnego faceta, który staje w obronie słabszych i głównie dlatego zaczynamy go lubić. Powieść taka jak ta, oczywiście musi mieć czarny charakter. Tutaj mamy ich kilku, chociaż jeden z nich wysuwa się na pierwszy plan ze względu na odrazę, jaką budzi. I jak zazwyczaj czarne charaktery lubię, to tym razem go nienawidziłam i kibicowałam bohaterom, aby jak najszybciej się go pozbyli. Czy im się udało? Sprawdźcie sami! 😉 AKCJA Początkowo wszystko dzieje się raczej wolniej, wydarzenia przybliżają nam sytuację rodzinną Clovisa oraz zbliżają bohatera z rodzeństwem Dobsonów, którym będzie pomagał. Jednak im dalej zagłębiamy się w powieść, tym bardziej akcja nabiera tempa. Sytuacja wymyka się spod kontroli i jeden wieczór decyduje o tym, że bohaterowie nie są już bezpieczni, a zło czyha za rogiem. I chociaż domyślałam się, jaki rodzaj zakończenia otrzymamy, to jednak zaskoczył mnie ogrom pomysłów na to, jak do tego zakończenia doprowadzić, bo przyznam, że wielu rzeczy się nie spodziewałam. Wszystko to sprawiło, że z rozwiązania akcji jestem jak najbardziej zadowolona. PODSUMOWANIE Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu to zdecydowanie udany debiut Anny Lange, który tylko potwierdza, że Polacy umieją pisać, a ich powieści w niczym nie są gorsze od zagranicznych. Autorka zabiera nas w klimatyczny świat magii, w który bardzo łatwo jest się wkręcić. Oczywiście, zdarzyły się momenty, które widziałabym nieco inaczej, jednak wcale nie umniejsza to w niczym autorce, bo powieść mi się podobała i z chęcią sięgnę po kolejne jej książki. Zwłaszcza, że podczas organizowanego przez Wydawnictwo SQN czatu zdradziła, że już pracuje nad kolejną historią.

Amanda Says

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz dodać zdjęcie (JPEG)