Dziedzictwo ognia

18 kwietnia 2017

Dziedzictwo ognia – Maas J.Sarah

Wydawca: Uroboros

Szklany tron był świetny, Korona w mroku tez była niezła mimo nudnawego początku. Jak jest z trzecim tomem tej serii? Już na wstępie powiem, że ludzie kochani, kocham tą serię 😀 I tak jak w recenzji poprzedniej części,uprzedzam, że mogą być spoilery. Jeśli wolisz ich uniknąć, ale chcesz poznać moją opinię co do tej książki, to zjedź na dół, na podsumowanie 😉 Celaena Sardothien, a właściwie Aelin Galathynius w wyniku sugestii, którą Chaol wysunął królowi Adarlanu, przebywa teraz w Wendlyn. Królewska Obrończyni jest tam, aby wykonać zadanie dla swojego zwierzchnika. Z pozoru, a jak wiadomo, pozory mylą. Po kilku tygodniach przebywania na owym kontynencie, dziewczynę odnajduje wojownik Fae o srebrnych włosach i zabiera przed oblicze królowej Maeve. Królowa każe Rowanowi trenować Aelin, a gdy uzna, że jest ona gotowa, maja przybyć do Doranelle i dziewczyna otrzyma od niej odpowiedzi na swoje pytania dotyczące Kluczy Wyrda. Jak już widzicie po tym krótkim wstępie w fabułę, w Dziedzictwie pojawia się nowy bohater – Rowan. Matko, jak mnie ten typ wkurzał… No ścierpieć go nie umiałam. Za to jak się odnosił do Celaeny, za to jak ją traktował i wiele innych rzeczy. Dziewczyna jednak nie pozostawała mu dłużna, więc ich rozmowy były… no dość ciekawe. Ale tak było na początku, teraz przystojny wojownik jest jedną z moich ulubionych postaci ;P Jako że Rowan został trenerem Aelin, dziewczyna znowu uczy się walki. Jednak ta nauka, rożni się trochę od poprzednich. Celaena już umie rewelacyjnie posługiwać się mieczem i wszelką bronią, ale tym razem szkoli się… w magii. W drugiej części mało się działo, akcja rozkręciła się dopiero gdzieś w połowie. W trzecim tomie tak nie ma. O nie, tutaj nie ma miejsca na nudę. Co chwile coś się dzieje, jest bardzo dużo niespodziewanych zwrotów akcji. Wpływ na to miało też nietypowe poprowadzenie akcji, wielowątkowe. Jeśli dobrze liczę, przenosiliśmy się w cztery różne miejsca. Śledziliśmy wydarzenia z różnych części Erilei, oczami kilku bohaterów. Standardowo – Chaola, Doriana, Aelin, ale także, z perspektywy nowych postaci – wiedźm. W Dziedzictwie poznajemy też wiele informacji na temat przeszłości zaginionej królowej Terrasenu. Sarah bardzo ciekawie nam je przedstawiła. Nie rzuca nas w wir wydarzeń sprzed dziesięciu lat, ale stopniowo, w odkrywa przed nami to, co działo się z chwilą wyjęcia magii spod prawa, czy wspomnienia Aelin. Jak na razie, uważam że trzeci tom jest najlepszy spośród tych, które przeczytałam. Ale na pewno moje zdanie ulegnie zmianie, bo już zaczęłam czwarty i ten również, zapowiada się świetnie. Jednakże w Dziedzictwie zaczyna się już poważna akcja, nieraz niebezpieczna. I jak już wcześniej wspominałam – tu nie ma chwili na nudę. Kto zna Maas, ten się domyśla, że zakończenie nie należy do najwolniejszych. Sarah lubi kończyć książkę z przytupem. I tu nie ma wyjątku… Japiernicze, co tam się działo :O Jak zwykle – mieszanka wszystkich emocji. Trzecia część Szklanego tronu zdecydowanie zasługuje na dziesiątkę 😉 zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

autor: Paula

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz dodać zdjęcie (JPEG)