Idealna

25 lipca 2016

805228gwiazdka-4Idealna – Stachula Magda

Wydawca: Znak Literanova

Mam pewną wadę (a może przypadłość…?), która często odbiera mi przyjemność z czytania książek i poznawania nowych historii. Zazwyczaj już na samym początku jestem w stanie przewidzieć zakończenie, a nawet jeśli nie samo zakończenie, to już na pewno punkt kulminacyjny. Moment, który ma wywołać okrzyk pełen zdumienia, u mnie powoduje tylko miarowe kiwanie głową i wymamrotanie pod nosem „Wiedziałam”. Dlatego też gdy dotarła do mnie starannie zapakowana koperta z pewnym debiutem i propozycją zakładu, bez mrugnięcia okiem stwierdziłam, że w to wchodzę. W końcu każdy lubi dostawać czekoladę, prawda? Byłam pewna, że „Idealna” niezbyt mi się spodoba, a już na pewno że niczym mnie nie zaskoczy. Niemal czułam smak i zapach tej obiecanej mi czekolady. Okazało się jednak, że uniknę dodatkowych kilogramów, bo „Idealna” to jedna z największych niespodzianek tego roku. Anita. Eryk. Adam. I Marta. Czterech narratorów, cztery różne osobowości i cztery historie, które niekoniecznie nie mają ze sobą nic wspólnego. Anita, niegdyś przebojowa i wesoła dziewczyna, przeistacza się w zamkniętą w czterech ścianach mieszkania kobietę, opętaną pragnieniem posiadania dziecka. Pozostaje ślepa i głucha na rozpad swojego małżeństwa, a dnie spędza na podglądaniu obcych znad kamer miejskiego monitoringu. Nagle wszystko się zmienia. Ktoś podrzuca do jej szafy sukienki, które na pewno nie należą do niej. W torebce znajduje szminkę, której sama nie kupiła, a w mieszkaniu natyka się na niezapowiedzianych gości. Jedno jest pewne – tajemniczy ktoś chce zrobić z niej wariatkę. Pytanie tylko – kto? I dlaczego…? Redakcja obiecywała, że jest to książka, od której nie można się oderwać. O ile pierwsze kilkadziesiąt stron czytało mi się dość opornie (chociaż dobrą historię wyczułam już po dwóch 😉 ), to dla reszty faktycznie zarwałam noc. Czytałam, czytałam i czytałam. I o rany, jakie to było dobre! Plusem są świetnie nakreśleni bohaterowie – każdy z nich jest inny, przy czym żaden nie jest doskonały. Kobiety przedstawione są jako silne, zdeterminowane i konkretne, gotowe poświęcić dla swojego celu dosłownie wszystko; mężczyźni z kolei – jako nieco naiwne, podatne na manipulacje i sugestie istoty. Autorka (debiutująca, dacie wiarę?) w ciekawy sposób splotła wątki i nawet mnie – mnie, starego wyjadacza! – wywiodła w pole. Szybciutko domyśliłam się kim jest jeden z narratorów, myślałam, że przejrzałam też inną z osób – i tu dostałam pstryczka w nos, bo bardziej nie mogłam się pomylić. I tak, naprawdę byłam zaskoczona obrotem spraw. Średnio usatysfakcjonowało mnie zamknięcie jednego z wątków, bo uważam je za pójście na łatwiznę, ale powstrzymam się od spoilerów (bo to ZŁO! :> ). Za to otwarte zakończenie…? Strzał w dziesiątkę! Kilka ostatnich stron idealne domyka (a może tylko chwilowo „przymyka”? 😉 ) całą historię i zostawia czytelnika z lekko otwartymi ze zdziwienia ustami. Nie bójcie się sięgnąć po „Idealną”. Nie uprzedzajcie się do debiutów i do polskich autorów, bo może Was ominąć coś naprawdę dobrego. Magda Stachula udowadnia, że jedyną szansą na sukces nie jest noszenie nazwiska „King” i że klimatyczna, ciekawie napisana powieść obroni się sama. Jestem pewna, że się nie zawiedziecie.

Półka na książki

 

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz dodać zdjęcie (JPEG)