Klamki i dzwonki

21 grudnia 2016

klamki-i-dzwonki_okladka

gwiazdka-4Klamki i dzwonki- Knedler Magdalena

Wydawca: Novae Res

Po raz pierwszy z twórczością Magdaleny Knedler miałam styczność w sierpniu tegoż roku, przy okazji powieści „Winda” (recenzja tutaj), która była jedną z wartościowszych, skupiających kilka ważnych zagadnień i zmuszających do myślenia książek, a jedynym moim zarzutem wobec niej była przede wszystkim mnogość postaci, co początkowo sprawiało problemy z przyswojeniem ich wzajemnych korelacji. Kiedy na rynku wydawniczym pojawiła się zapowiedź publikacji „Klamki i dzwonki” wiedziałam, że będę chciała się z nią zapoznać, ponieważ nie tylko spodobał mi się wcześniej styl pisania autorki, ale przede wszystkim zaintrygował mnie tytuł najnowszej prozy. Odczekałam jednak pewien czas, aby zaznajomić się z jej recenzjami i wtedy podjąć ostateczną decyzję, co do jej lektury. Ponieważ większość wystawionych opinii było pozytywnych, postanowiłam po nią sięgnąć. Jak oceniam książkę „Klamki i dzwonki”? Czy również mnie ujęła ta historia? Jakie ogólne wrażenie na mnie wywarła? Zapraszam na moją opinię 🙂 Magdalena Knedler – autorka powieści m.in.:”Pan Darcy nie żyje”, „Winda” i „Nic oprócz strachu”. Za powieść „Pan Darcy nie żyje” otrzymała nominację w kategorii „debiut” do nagrody Emocje 2015, przyznawanej przez Radio Wrocław Kultura za najciekawsze lokalne wydarzenie kulturalne roku i nominację nagrody WARTO 2016 przyznawanej przez wrocławską Gazetę Wyborczą. Recenzentka i redaktorka współpracująca z portalami kulturalno-informacyjnymi. Mieszka i pracuje we Wrocławiu. (źródło: okładka książki „Klamki i dzwonki”). Eliza Ostaszewska to młoda, samotna kobieta, pracująca w bibliotece i początkująca poetka, która właśnie wydała swój pierwszy tomik poezji, a całkiem udany wieczór autorski zorganizował jej znajomy w zaprzyjaźnionym pubie. Kobieta nie potrafi jednak do końca cieszyć się swoim sukcesem, coraz częściej bowiem wraca wspomnieniami do czasów studenckich, kiedy to zauroczyła się w pewnym chłopaku. Pewnego dnia otrzymuje telefon, iż jej była przyjaciółka Helena Bukowska – z którą niegdyś poróżniło ją uczucie do tego samego mężczyzny – jest śmiertelnie chora, a jej ostatnią wolą jest przejęcie przez Elizę opieki nad dwunastoletnią córką Agatą oraz przejęcie zakładu fryzjerskiego. W szpitalu Eliza poznaje sympatycznego i nieśmiałego onkologa Roberta Oleńskiego, któremu wpada w oko. Tymczasem Albert Dębski – adwokat nie może dojść do porozumienia ze swoją żoną Pauliną. Uświadamia sobie, że chyba nigdy jej nie kochał, a jedyną kobietą, z którą mógłby zaznać szczęścia jest Eliza Ostaszewska, którą ujrzał na wieczorze poetyckim. Wróciły do niego wspomnienia z przeszłości. Ponadto mężczyzna otrzymuje sprawę, w której ma zostać obrońcą siedemnastoletniej dziewczyny – Dagny Zander, która rzekomo potrąciła ze skutkiem śmiertelnym starszego człowieka… Czy Eliza podejmie się opieki nad nastoletnią córką przyjaciółki? Czy poradzi sobie z poprowadzeniem jej firmy? Jakie wydarzenie z przeszłości sprawiło, że kobiety przez lata nie utrzymywały kontaktu? Czy Eliza zdecyduje się dać szansę Robertowi Oleńskiemu? Czy Albert Dębski rozstanie się z żoną? Co ukrywa przed nim Paulina? Czy podejmą walkę o swoje małżeństwo? Czy Dagna Zander rzeczywiście jest sprawcą śmiertelnego wypadku czy może kogoś zwyczajnie kryje? Czy Albert dojdzie do prawdy i dowiedzie o jej niewinności? Czy Eliza i Albert się spotkają? Czy ich drogi się skrzyżują? Jak potoczą się dalsze losy bohaterów? Prawdę mówiąc, będąc w księgarni stacjonarnej czy przeglądając ofertę księgarń internetowych i sugerując się przede wszystkim okładkami książek (a bardzo często mi się to zdarza), zapewne nie zwróciłabym uwagi na tę pozycję, bowiem wydaje mi się, że wypada blado i mało wyraziście na tle pozostałych. Jej kolorystyka nie za bardzo przypadła mi do gustu. Niewątpliwie patrząc na nią, nasuwa się myśl, że jest to pewnie zwykły romans o podobnym schemacie jak w wielu innych książkach. Wpatrzonych w siebie, zakochanych w sobie dwoje ludzi, których zdecydowanie coś podzieliło, między którymi pojawiła się jakaś granica, której żadne z nich z jakiegoś powodu nie może przekroczyć. I rzeczywiście tak jest, w powieści poruszony jest wątek miłosny, ale niebanalny i nieszablonowy. A książka ta nie jest typowym romansidłem, a powieścią obyczajową skupiającą w sobie mnóstwo ciekawych wątków oraz wiele ważnych życiowych zagadnień. Bez wątpienia książka jest bardzo dobrze napisana, bogatym i pięknym językiem oraz lekkim i przyjemnym w odbiorze stylem. Początkowo przeraziła mnie mała czcionka, ale historia mnie na tyle wciągnęła, że w pewnym momencie przestało mi to przeszkadzać, a nawet o tym zapomniałam i w miarę szybko pochłaniałam kolejne strony. Zdarzało się również słownictwo wulgarne, głównie w trakcie rozmów prowadzonych pomiędzy wspólnikami kancelarii adwokackiej tj. między Maćkiem a Albertem, co kompletnie mi nie zawadzało i nie miało znaczącego wpływu na jakość książki. Mogę nawet rzec, że niesamowicie bawiły mnie dialogi obu panów. Fabuła natomiast jest dość intrygująca, a przede wszystkim charakteryzuje się wielowątkowością. Mianowicie poza wątkiem miłosnym pojawiają się również inne, dodające całości poniekąd pikanterii i niezwykle ją urozmaicając (np.: sprawa potrącenia pieszego ze skutkiem śmiertelnym, relacja matka-córka, problemy małżeńskie, choroba najlepszej przyjaciółki głównej bohaterki, rozterki Dagny Zander i inne). Niestety według mnie ukazana historia jest też dość przewidywalna, co w pewnym momencie odbiera w jakimś stopniu przyjemność z kontynuowania lektury. Tym bardziej, że muszę przyznać, że od dwusetnej strony książki, miałam niestety momenty znudzenia i znużenia, czasami zwyczajnie się męczyłam w trakcie jej lektury. Akcja bowiem toczyła się bardzo wolno, stopniowo ujawniane były fakty i wydarzenia z przeszłości, ale również te teraźniejsze. Dodatkowo było sporo opisów, stanowiących zdecydowaną większość w porównaniu do dialogów. Były to nie tylko omawiane zaistniałe zdarzenia, ale także obszerne spostrzeżenia bohaterów. Moim zdaniem, mogły zostać okrojone i zwięźlej przedstawione, bez zbędnych elementów. Momentami miałam wrażenie, jakby wszystko było naciągane i specjalnie wydłużane. A to niestety przeszkadzało, tym bardziej, że koniec opowieści i rozwiązanie wszystkich wątków było naprawdę do przewidzenia. Bywały zatem chwile, kiedy zwyczajnie pragnęłam dotrzeć już do ostatniej strony, pragnęłam, aby ta książka się już skończyła. Cała opowieść ukazana jest z perspektywy kilku bohaterów, co niewątpliwie jest dobrym pomysłem, ponieważ możemy dokładniej i precyzyjniej poznać i zrozumieć uczucia, myśli i zachowania postaci. Każda z tych osób boryka się z różnymi problemami, dzieli się swoimi przemyśleniami, wspomnieniami z przeszłości, swoimi uwagami, chwilami zwątpienia, porażkami i sukcesami, smutkami i rozterkami. Każda z tych osób pragnie miłości, poczucia bezpieczeństwa, wsparcia, pomocy, szczęścia, chce zostać docenioną i zauważoną, a jednocześnie za wszelką cenę unika samotności i odrzucenia przez społeczeństwo. Poznajemy Elizę, która przez wiele lat była osobą samotną, trochę zamkniętą w sobie, zranioną i porzuconą, a której życie pewnego dnia diametralnie się zmienia, którą nagle otacza grono wspaniałych osób, która musi też porozumieć się z nastoletnią dziewczyną i się nią zaopiekować, jak własną córką. Kobiecie zaczyna też brakować miłości, dlatego wraca myślami do przeszłości, nie zdając sobie sprawy, że ta powróci do niej w najmniej odpowiednim momencie. Albert Dębski natomiast to mężczyzna, który odniósł zawodowy sukces, spełnia się w pracy jako adwokat i właściciel kancelarii. Niestety jego życie prywatne nie jest już kolorowe i szczęśliwe. Od lat bezskutecznie starają się z żoną o dziecko. To sprawia, że Paulina czuje się przez niego odtrącona, a Albertowi z każdym kolejnym dniem jest się z nią coraz trudniej porozumieć. Namawia ją na adopcję, ale kobieta nie chce w ogóle o tym słyszeć. Mężczyzna przypomina sobie pewne wydarzenie z przeszłości i kobietę – Elizę, w której tak naprawdę już dawno temu się zauroczył, ale dopiero po latach sobie to uświadomił. Kolejną bohaterką jest Helena Bukowska chorująca na raka, która pragnie tylko jednego, aby jej dawna przyjaciółka przejęła opiekę nad jej córką, kiedy ta odejdzie z tego świata. Zazna spokoju wówczas, gdy Eliza podpisze stosowne dokumenty i wyrazi chęć objęcia opieki nad nastolatką. Mamy okazję poznać również Roberta Oleńskiego – onkologa, człowieka wrażliwego i ciepłego, który okazał się być dobrym przyjacielem i świetnym lekarzem. Ponadto postanowił też zawalczyć o uczucie Elizy. I ostatnią osobą, z losami której się zaznajamiamy to Dagna Zander, młoda dziewczyna trochę pogubiona, pragnąca uwagi i poświęcenia jej czasu. Rodzice jej byli znani i bogaci, nie wykazywali zbytnio zainteresowania córką. Bardziej skupiali się na swoich sprawach, ojciec zajmował się kochankami, a matka pisała bloga, na którym zamieszczała zdjęcia córki. Jednak nie robiła tego, dlatego, że chciała pokazać swoją miłość do dziecka. Zależało jej tylko na tym, aby wywołać w środowisku albo współczucie albo zachwyty. I nawet oskarżenie Dagny o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym nie zmieniło ich stosunku wobec własnego dziecka. Najważniejsze było dla nich to, co powiedzą i pomyślą ludzie. Drogi wszystkich tych bohaterów w pewnym momencie się skrzyżują i połączą… „Klamki i dzwonki” to na pewno powieść warta uwagi, głównie ze względu na poruszane, jakże prawdziwe i życiowe tematy, które zdecydowanie skłaniają do refleksji i uświadamiają wiele kwestii. Książka bowiem traktuje o pięknej miłości, wyjątkowej przyjaźni, relacjach rodzinnych oraz relacji matka-córka, chorobie, zdradzie, bólu, zazdrości, tęsknocie, śmierci, utracie bliskiej osoby, samotności, bezpłodności, depresji oraz poszukiwaniu drogi do szczęścia, stabilizacji i upragnionego spokoju. Bezwzględnie jej atutami są: piękny i łatwo przyswajalny język, plastyczny i konkretny styl pisania, wartościowe i cenne cytaty oraz trafnie wysnute wnioski, wyraziście wykreowani bohaterowie, wielowątkowość oraz dotknięcie wielu istotnych zagadnień. Powieść wzbudza też skrajne emocje, są chwile wywołujące uśmiech na twarzy, ale jest też czas smutku, wzruszenia i refleksji. Co prawda mam mieszane uczucia po jej lekturze, ale nie żałuję czasu poświęconego na poznanie zawartej w niej historii. Zapewne za jakiś czas sięgnę po kolejne powieści autorki. http://wielbicielka-ksiazek.blogspot.com

autor: Kasia T-J

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *