Kroniki Ocalałych T.1 Fałszywy pocałunek

7 listopada 2017

Kroniki Ocalałych T.1 Fałszywy pocałunek – Pearson Mary E.

Wydawca: Initium

Opis fabuły Ślub Lii to jej obowiązek i główne zadanie jako Pierwszej Córki królestwa Morrigan. Ona jednak stwierdza, że nie jest klaczą rozpłodową i nie wyjdzie za starego, zgrzybiałego księcia, którego nigdy nie widziała i któremu tatuś musi wybrać pannę młodą. Księżniczka postanawia więc uciec. Nie zdaje sobie sprawy, że za nią ruszył jej niedoszły małżonek oraz wysłany przez barbarzyńców zabójca. Kto okaże się przyjacielem, a komu ślepe oddanie swojemu królestwu przysłoni pozostałe wartości? Opinia Otrzymałam tę książkę w związku z nowo nawiązaną współpracą z wydawnictwem Initium (za co bardzo dziękuję). Początkowo dowiedziałam się, że jest to powieść fantasy. Opis na okładce jednak tak bardzo mnie zaintrygował, że nie mogłam odpuścić. Jak przebiegła moja przygoda z Lią, Rafem i Kadenem? Głównym wątkiem powieści jest ucieczka Lii sprzed ślubnego kobierca oraz jej późniejsze perypetie miłosne. W tle przewija się również konflikt między królestwami oraz przeszłość Ladena. Między rozdziałami możemy napotkać fragmenty różnych pieśni, które dopiero po jakimś czasie zaczynają nabierać trochę sensu. Większość historii opowiada Lia, poznajemy jednak również perspektywy zabójcy, księcia, Rafe’a i Kadena. Główną bohaterkę poznajemy w momencie rysowania na jej plecach ślubnego kanvah. Kilka chwil później ucieka ona ze swoją przyjaciółką Pauline, która troszkę mnie irytowała. Wydawała mi się bowiem lekko gapowata, w porównaniu do niej Lia była niezwykle zaradna. Jak na księżniczkę, Arabella wykazuje się dużym męstwem i odwagą. Gdy znajduje się w opresji, stara się znaleźć logiczne rozwiązanie. Nie ma czasu na użalanie się nad sobą. Jest inteligentna i na pewno z czystym sumieniem mogę zaliczyć ją do najlepiej wykreowanych bohaterek literackich. Kaden i Rafe są natomiast zupełnymi przeciwieństwami. Ich role w całej historii okazują się zupełnie różne od tych, których spodziewa się czytelnik. Oboje mają w sobie jednak coś magnetycznego i każdy z nich na swój sposób może zdobyć kobiece serca. Moje zdobył Rafe swoją tajemniczością i poświęceniem. A Wasze? Akcja rozgrywa się na kontynencie, gdzie znajdują się królestwa, każde o odmiennej tradycji i poczuciu obowiązku. Bardzo żałuję, że w książce nie ma mapki, bo znacznie ułatwiłaby ona śledzenie trasy bohaterów. Cały świat przedstawiony w powieści jest przesycony duchem przeszłości, w powietrzu wisi coś magicznego, a w trakcie lektury można usłyszeć szepty Starożytnych. W związku z tą wyczuwalną magią, w powieść wkrada się trochę fantasy, ale całej książki typowym fantasy z pewnością nazwać nie można. Jeśli już, to soft fantasy. Jest to chyba jak najbardziej adekwatne, ponieważ emocje bohaterów są ukryte gdzieś w tle, są miękkie i delikatne, jako coś nowego i niepowtarzalnego zostają ukryte pod płaszczykiem przetrwania i niepewności, ale także kłamstw. Język jest dość uniwersalny, nie ma wulgaryzmów, ale nic nie jest też przesłodzone. Jedyne, co mi przeszkadzało to to, że w pewnym momencie bohaterowie udawali się na lunch. Jakim cudem w czasach przypominających średniowiecze ludzie jedzą LUNCH? Jednakże, korekta jest idealnie dopracowana i nie doszukałam się ani jednej literówki! Polska okładka podoba mi się o wiele bardziej niż zagraniczna. Mam nadzieję że kolejne części będą przyozdobione wizerunkami Kadena i Rafe’a. Polecam tę książkę wszystkim. Bez wyjątku. Fani romansu, magii, przygód i lekko średniowiecznych klimatów – każdy znajdzie coś dla siebie. Nie pożałujecie!

autor: Ines de Castro

Jeden komentarz

  • Gosia 8 listopada 2017jako13:48

    Czeka na mojej półce w kolejce do przeczytania 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz dodać zdjęcie (JPEG)