Love Me Never

16 kwietnia 2017

Love Me NeverWolf Sara

Wydawca: Amber

Główna bohaterka ma problem. No, ale kto ich nie ma? Chociaż, może nie wyobrażajcie sobie tu od razu jakiejś choroby. Nie, dziewczyna po prostu wyrzekła się miłości raz na zawsze. Od ponad trzech lat nie była zakochana i zamierza dotrzymać ‚ślubów’ przez kolejne sto. Chłopcy to dupki i nie ma ochoty się z nimi zadawać. Aż do czasu, gdy nadchodzą mroczne dni i zostaje wypowiedziana wojna. ‚Lodowy Książę’ Jack obraził najlepszą przyjaciółkę Isis. Zaczęło się od ciosu prosto w twarz, jednak jak się skończy nie wie nikt. Jakie sekrety skrywa najprzystojniejszy i najbardziej inteligentny chłopak w liceum East Summit? Tak, wiem, że właśnie wyobraziliście sobie zakończenie. Do tego jest ono schematyczne aż do bólu, więc może właśnie od niego zacznę i od razu wybiję wam je z głowy. Więc: ja lubię mieć na ostatniej stronie kwiatuszki, serduszka i czwórkę dzieciaków, jednak pani Wolf nie podziela mojego zdania. Przynajmniej w ostatnim czasie. Ciągle mam nadzieję na mój ukochany schemacik w trzecim tomie… Ale na to będę narzekać następnym razem. Co tutaj mamy? Hm… Zakończenie boli, aczkolwiek nie do tego stopnia, żebym zaczęła rzucać czytnikiem za okno. Nie mam zamiaru płakać, nic z tych rzeczy… Niemniej prosiłabym o kolejne trzysta stron (albo najlepiej dwa razy tyle), już na jutro, bo kac książkowy mnie ogarnął i nie chce mnie wypuścić ze swoich szponów… Styl autorki jest niesamowity. Pisze lekko, zwięźle i na temat, czyli tak, byśmy się nie nudzili, ale wręcz przeciwnie – byśmy szybciutko się wkręcili i już nie odchodzili, a przecież o to chodzi. Fabuła jest ciekawie wymyślona, chociaż zalatuje prostym romansem, to jednak ma w sobie to ‚coś’. Do tekstu zostały wplecione tajemnice, więc możemy jedynie spróbować odkryć swojego wewnętrznego Sherlocka Holemsa, który już i tak jest na gifie powyżej…Poza tym, książka łączy cięższe tematy życia codziennego z tymi lekkimi. Przeplata je dodatkowo z humorem, a to co wychodzi z tej mieszanki… Jest wprost niesamowite. Do tego stopnia, że gdybym mogła wybrać książkę (a może serię, bo w pierwszym tomie chyba nie umiałabym się zamknąć), którą chciałabym czytać na okrągło, to mam swojego faworyta z kwietnia. Wiecie co jest najlepsze? Pierwsza część to faktycznie nawet nie romans. Nie, nie, nie! To jest jedynie, jakby ‚wstęp do romansu’, czyli coś, co kocham ponad życie… Podoba mi się, że ta książka jest tak niezwykła. Pomimo tego, że akcja rozgrywa się w liceum, to nie ma tu ani jednego schematu z nim związanego. Nie da się przewidzieć tego, co się zdarzy na kolejnej stronie. Akcja została bardzo starannie zaplanowana. Poza tym, ‚Love me never’ zostało napisane wręcz z przytupem. Gdy bohaterowie coś robią, to robią to z pasją. Rzucają się szybko na głęboką wodę, przeklinają, kiedy zalewają ich fale, jednak starają się radzić sobie z tym jak najlepiej. Nie ma tu zabawy z omijaniem wstydliwych wydarzeń, czy unikaniem rozmów. Nie! Jak czegoś chcę, to to robię i tyle. Jedynie w pewnym momencie Jack chciał chwilę przerwy z wojną. Pewnie się zastanawiacie, jak to się mogło skończyć. Już przybywam z pomocą: dostał po tyłku i to dość bardzo. Przykre, nie? Następnym razem podejmie właściwszą dla serca czytelnika decyzję… Kończąc, moja ogólna ocena to 9/10. Już się nie mogę doczekać, aż dorwę drugą część! Mam nadzieję, że jej premiera będzie jak najszybciej. A wy, Drodzy Czytelnicy, nie traćcie czasu! Już dzisiaj sięgnijcie po tą książkę, bo naprawdę warto. Polecam szczególnie osobom, pragnącym dobrego romansu, który rozbawi i rozkocha w sobie. Macie naprawdę sporo – bo aż 271 stron – by się zakochać i poddać jego magii. Ja za to uwielbiam tą książkę i naprawdę, naprawdę Was zapraszam do jej poznania! Całą recenzję znajdziesz: http://tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com/2017/03/124-love-me-never-sara-wolf.html

autor: Tysiąc Żyć Czytelnika

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz dodać zdjęcie (JPEG)