Na jej rozkazy

25 listopada 2016

na-jej-rozkazy_okladkagwiazdka-4Na jej rozkazy – Chaudière A.M., Caligo A.

Wydawca: Czarna Kawa

Recenzja również na: http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/ A gdyby tak zamienić Christiana Greya oraz Anastasię, na Rose Lewis i Fanny? Kiedy zobaczyłam, że Wydawnictwo Czarna Kawa wydaje nową książkę, której głównym tematem jest związek homoseksualny, stwierdziłam, że chciałabym ją przeczytać. Chciałam przeczytać „Na jej rozkazy”, ale jednocześnie gdzieś tam w środku mnie czaiła się niechęć do tej powieści. Obawiałam się, że czytanie scen erotycznych dwóch kobiet mocno mnie zniesmaczy. I nie chodzi tutaj o to, że mam coś do związków homoseksualnych, bo tak nie jest, ale jakoś nie kręci mnie czytanie o nich. Jednak postanowiłam dać jej szansę, podjąć wyzwanie i przekonać się, czy moje obawy były słuszne. Dla mnie to było nowe doświadczenie. Zaczęłam czytać i doznałam pierwszego szoku, który był pozytywny. Autorki nie zaczęły książki od sceny erotycznej, jak to w połowie książek tego typu bywa. I to był ogromny plus, bo lubię, gdy jesteśmy do książki wprowadzani powoli. Z samego początku poznajemy Fanny, która opowiada o sobie i swoim życiu. Jest młodą buntowniczką, której ciało pokryte jest tatuażami. Pracuje w gazecie i uważa, że przyciąga pecha. We wczesnych latach wyniosła się z domu, ponieważ jej rodzice, a głównie matka, nie akceptowali jej orientacji. I gdy jesteśmy przy temacie rodziców, to bardzo nie spodobało mi się, że Fanny nazywa ich „starymi”. Owszem, nie są najlepszymi, idealnymi rodzicami, ale jacy by nie byli, to należy im się szacunek i nazywanie ich „moimi starymi” jest nie na miejscu. Później przychodzi moment, gdy Fanny poznaje Rose. Przepiękną, bogatą kobietę, właścicielkę firmy, która jest władcza i zawsze stawia na swoim. Od razu łapią ze sobą dobry kontakt i Rosalie proponuje Fanny tydzień, podczas którego będzie mogła sporządzić o niej wywiad. I powstaje związek BDSM oparty na umowie. Po rozpoczęciu tej książki, moje nastawienie do niej całkowicie się zmieniło. Sceny erotyczne mi nie przeszkadzały i nie poczułam niechęci. Autorki w bardzo dobry sposób je przedstawiają i opisują wszystko tak, że nie zniechęcają czytelnika. I śmiało mogę stwierdzić, że czytało mi się je nawet lepiej, niż w niejednym erotyku. Książka zdecydowanie jest czymś innym, nowym. Łamie schematy i pokazuje, że homoseksualny, nie znaczy gorszy. Czytając ją, możemy zobaczyć, że nie powinno oceniać się ludzi po zewnętrznej skorupie, a patrzeć w głąb. Może i nie jest to historia wybitna, to taki kolejny, zwyczajny erotyk, w którym po prostu występują dwie kobiety, ale czytało się go naprawdę przyjemnie. Miałam wrażenie, że to „50 twarzy Greya” w nowej, lepszej odsłonie. I widać, że wzorowano się na książce James, jednak tutaj nie było głupiej dziewczynki Any, a normalna kobieta, jaką jest Fanny. I jak nie lubię tej pierwszej książki i ledwo przez nią przebrnęłam, tak „Na jej rozkazy” przeczytałam szybko. I nie jest to historia,  którą pokochałam i do której w przyszłości wrócę, ale nie żałuję czasu, który jej poświęciłam. Podziwiam autorki za to, że potrafiły o tym wszystkim napisać, tym samym wystawiając się na krytykę. Bo nie oszukujmy się, ale kiedyś na pewno znajdą się jakieś kwiatki w naszym społeczeństwie, które będą hejtować tę książkę tylko po opisie, nawet jej nie czytając. I dlatego też dla takich osób mam magiczny środek: LEK NA BÓL D*PY 😉 A za dziewczyny trzymam kciuki i oby więcej takich historii!

BookParadise

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz dodać zdjęcie (JPEG)