Pod samym niebem

22 grudnia 2016

pod-samym-niebem_okladkagwiazdka-3-5Pod samym niebem– R. K. Lilley

Wydawca: Helion

Recenzja również na: http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/ „Zbliżyliśmy się na tyle, iż mogłam dostrzec, że dłonie Melissy nieustannie próbowały dotyka Jamesa. […] James zrobił krok do tyłu, unikając jej dotyku, ale i tak poczułam, że robi mi się czerwono przed oczami. Czerwono, bo działało to na mnie jak płachta na byka, i czerwono jak krew, bo zamierzałam utoczyć krwi tej wrednej s*ce.” Zazdrość, namiętność, pożądanie. Demony przeszłości. Niepewna przyszłość. Kiedy skończyłam „Podniebny lot”, wiedziałam, że muszę od razu zabrać się za „Pod samym niebem”. Poprzedni tom zrodził w mojej głowie wiele pytań, na które musiała poznać odpowiedź. Ale drugi tom zrodził ich jeszcze więcej i teraz z niecierpliwością będę wyczekiwać trzeciego tomu, ponieważ historia Bee i Jamesa jest po prostu genialna i gdyby nie błędy, które popełniła autorka, mogłabym stwierdzić, że jest idealna. I od błędów dzisiaj zacznę, bo od nich się książka zaczęła. Zastanawia mnie, dlaczego autorzy uparcie wciskają do książek wątki, gdzie pojawia się jazda konna, jeśli się na tym nie znają. Może i dla osoby, która się na tym nie zna wszystko wydaje się w porządku, ale nie dla mnie, o nie. Jako, że jeżdżę konno i się na tym trochę znam, to mocno krytykuję książki, gdzie pojawia się wątek wyssany z palca. Bianka pierwszy raz w życiu wsiadła na konia i oczywiście była tak niesamowicie utalentowana, że wszystko potrafiła. Ta nienaganna postawa ciała i ułożenie nóg, och taka cudowna… No szkoda tylko, że najlepsi jeźdźcy uczą się tego miesiącami, a nawet latami… Ale nieważne, ważne jest to, że Bianka jest po prostu genialna w tym. I oczywiście pierwsza lekcja jazdy, a Bianka co? Bianka sobie kłusuje! I idzie jej to bardzo dobrze, dziewczyna od razu wszystko łapie… HE HE HE JASNE. Szkoda tylko, że to odbiega od normalności i prawdziwości… Ehh… Brak mi słów na sztuczność tego fragmentu, który pojawił się na początku. I przez niego aż nie chciało mi się czytać, a moment współżycia na koniu wzbudził we mnie po prostu obrzydzenie. Nie mieści się to w mojej głowie, bo dla mnie zwierzę to nie jest łóżko… Na szczęście to był tylko zły początek. Później zostało mi wszystko zrekompensowane, no tak jakby. ” – Hm, gdyby on zrobił sobie dla mnie tatuaż, pozwoliłabym mu przekłuć swoje sutki. – Umowa stoi, kochana. ” Zauważyłam znaczną poprawę w stylu autorki i już nie było tak wiele nadużyć „się” jak poprzednio. I chwała jej za to, bo bym chyba teraz zwariowała. A fabuła, pomijając początek, była o wiele lepsza od tej, która pojawiła się w pierwszej części. Rozkręciło się i było jeszcze ciekawiej. Były moment zaskoczenia i zdziwienia i nie było schematyczności oraz twardego wzorowania się na innych książkach, a to mi się bardzo podobało. Końcówki się nie spodziewałam, ale to co się w niej wydarzyło było przeze mnie wyczekiwane. Domyśliłam się jednego wątku, ale nie sądziłam, że ten moment nastąpi dopiero na końcu. I właśnie ostatnie rozdziały trochę mnie zdziwiły, bo jak wcześniej nie było aż takiej schematyczności, to na końcu pojawił się nudny wątek, który nie raz się pojawiał. I oczywiście musiała być wstrętna ex, która myśli, że może mieć wszystko i uprzykrza życie. Niemniej jednak nadal zastanawiam się, co dzieje się z ojcem Bianki, który pojawił się w pierwszej części. Ciekawi mnie on i jeszcze kilka wątków, dlatego chętnie poznam kolejny tom. ” – Jesteś szalony. – Hm, to nie najgorsza reakcja. Bałem się, że uciekniesz z wrzaskiem, więc w sumie mogę uznać, że przyjęłaś ten pomysł przychylnie. ” A co do bohaterów… James jest tak niesamowicie kochany i pokazuje to na każdym kroku. Stanowczo pokazuje czego chce, a jego zazdrość jest momentami wręcz komiczna, ale jednocześnie słodka. Coś w stylu „Bianka jest moja, nie możesz jej ruszyć chociaż palcem, bo złamię Ci rękę”. Jest fantastyczną postacią i uwielbiam go, jego zmienność, poczucie humoru i tajne spiskowanie z przyjacielem Bianki, po którym szczerzy się zadziornie. Natomiast Bianka zaczęła mnie wkurzać, chociaż ją lubię. Sama nie wie czego chce „Nie chcę od niego prezentów, ale i tak je przyjmę, nie będę się kłócić” To chcesz je, czy nie chce? No bo ja jeśli czegoś nie chce, to stanowczo mówię nie i oddaje prezenty. To samo jest z jej uczuciami, sama nie wie czego chce i co czuje. Twierdzi, że ufa Jamesowi, a za chwila okazuje się, że jednak mu nie ufa. Mówi, że nie chce z nim mieszkać, a za chwilę zmienia zdanie. Kobiety zmienne są, fakt, ale że aż tak? Stefan chociaż jest orientacji homoseksualnej, to nie odpychały mnie jego relacje z mężczyzną. Autorka jedynie zrobiła ich zarys, nie przesadziła, dlatego też świetnie się czytało. Wszystko było delikatne. ” Nagle głośne burczenie w moim brzuchu przerwało tę romantyczną chwilę. – Chodźmy cię nakarmić, biedactwo. Zaniedbuję cię. ” A co podobało mi się najbardziej? Bardzo podobało mi się, że wątek miłosny był uroczy i nieprzesadzony, a sceny erotyczne nie odpychały. Czuć namiętność i pożądanie, które zostały niesamowicie oddane w tej książce. Nie brakuje opiekuńczości, zazdrości, która występuje w każdym związku. I chociaż ich zazdrość jest dość mocna, to jakoś mi to nie przeszkadzało, a wręcz sprawiało, że mogłam się pośmiać. Po trzeci tom z pewnością sięgnę, chociażby dla samego Jamesa.

autor: BookParadise

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz dodać zdjęcie (JPEG)