Sny Morfeusza

27 września 2016

803993gwiazdka-0-5Sny Morfeusza – Haner K.N.

Wydawca: Helion

UWAGA! Recenzje mogą zawierać spojlery i momentami zawierać niemiłe określenia. Recenzja Natalii „Sny Morfeusza” to książka polskiej autorki K.N. Haner. Swojego czasu było o niej głośno, chociaż i teraz wiele o niej słychać, ponieważ została dość niedawno wydana. Kierując się wieloma opiniami, które głosiły, że książka jest świetna, postanowiłam po nią sięgnąć. Czy aby na pewno jest taka świetna? Czyta się ją szybko z samego początku, jednak później coś się zepsuło i już nie było tak kolorowo. Przytłoczyła mnie ilość scen erotycznych. Praktycznie co chwilę główni bohaterowie rzucali się na siebie, niczym „kopulujące się dzikie świnie”. Sięgając po tę książkę oczekiwałam chociaż minimalnie sensownej fabuły, która nie będzie miała jednego celu. Rozumiem, że jest to erotyk, ale kurczę, nie na tym to polega. Czytałam dość sporo erotyków i wiem, że w każdej książce powinna być fabuła, bez tego nic nie będzie. Czytając „Sny Morfeusza” miałam wrażenie, jakby to była kopia Greya powiązana z innymi książkami. Za Greyem nie przepadam, ale Sny pobiły wszystkie czytelnicze rekordy. Wydawało mi się, że dostałam tanią książkę z dawką sexu bez emocji.. Oczywiście musiała się zacząć od sceny erotycznej już po kilku stronach (dobrze, że chociaż nie od pierwszej). W ostatnim czasie pojawiło się wiele takich książek i mam wrażenie, że to jakaś plaga… Połowa autorek książek erotycznych tak płytko rozpoczyna książki. I niestety chyba większość z nich nie wie, że erotyk, to nie tylko SEX, ale także historia, która ma wciągnąć, a nie wzbudzić wstręt. A później się dziwić, że ludzie nie chcą sięgać po książki z tego gatunku… Ale wracając do treści książki. Główni bohaterowie to istna masakra. On oczywiście arogancki, władczy, bogaty, z trudnym charakterem i tajemnicami. Ona młoda, świeżo po studiach, wyjeżdża do wielkiego miasta z nadzieją na karierę, marzy o dobrze płatnej pracy, dostaje ją przez sex. Cassandra jest tak infantylna i wkurzająca. Głupszej bohaterki nie można było wykreować… A w jej głowie panuje pustka, otchłań. Dlaczego autorzy robią z kobiet idiotki? Marzy o pracy, skończyła ledwo studia, ale co tam! Ona chce pracować w wielkiej i popularnej firmy, a na odrzucenie reaguje płaczem. NO BO JAK TO TAK?! Przecież ona jest najlepsza, nieważne, że nie ma doświadczenia. I oczywiście magicznym zbiegiem okoliczności wymarzona praca przychodzi, bo się przespała nieświadomie z szefem. Och tak! Tak bardzo realne… Ale to tylko kropla w morzu… Cassandra oburzyła się, gdy nazwano ją łatwą, zaczęła wydzierać się jak poparzona, a za kilka godzin poszła do łóżka z nieznajomym – ona się szanuje, nie jest łatwa, faktycznie. Jednak najbardziej rozbawił mnie moment miesiączki głównej bohaterki: -Dostała miesiączkę i źle się czuła, bolał ją brzuch, a i tak poszła na imprezę, bo za darmo jedzenie było. -Zapomniała, że ma miesiączkę i przypomniało jej się, kiedy miało dojść do stosunku – no tak, bo kobieta nie czuje strumienia, który się z niej wylewa. -Spała, jechała do domu, znów spała bez jakiegokolwiek zabezpieczenia (tampon, podpaska). O tak! Miesiączka postanowiła wziąć urlop na kilka godzin, do czasu, aż jej właścicielka znów się nie zakorkuje. Och! I był jeszcze jeden przezabawny moment, kiedy to Cassandra poznała Tommiego… Ale nie będę go już opisywać. I wiecie co? To tylko 50 stron tej książki, bo byłam w stanie wytrzymać tylko tyle tych bzdur. Inaczej nie da się tego nazwać. Ta książka nie ma żadnego ładu i składu. Panuje w niej chaos, jest sztuczna i ma w sobie więcej fantastyki, niż jesteście sobie w stanie wyobrazić. Oceniam ją na… nie ja lepiej jej nie oceniam. Jeśli wam się jednak podobało – rozumiem to, każdy ma inny gust 🙂 Recenzja Izy Chciałam erotyk, a dostałam fantasy, czyli o tym jak bardzo można zawieść się na książce. Ludzie! Co tu się stało? Co tu się stało? „Sny Morfeusza” to nie jest moje pierwsze spotkanie z K.N Haner, bo kiedyś tam dawno czytałam „Na szczycie”, które okazało się tragedią. Co więc ze „Snami Morfeusza”? Mam dla was na początek jedną prośbę: niech ktoś wymaże mi z głowy tę książkę! Błagam! „Sny” chyba najłatwiej będzie mi przedstawić w punktach. Zalety: *Czyta się szybko. *Pierwsze trzy sceny seksu są okej. No i to by było na tyle. Wady: * Bohaterowie. Cassandra sprawia wrażenie wiecznie napalonej babki o umyśle piętnastolatki i zachowaniu dziesięciolatki. Jest dziecinna, irytująca, nieciekawa, niekonsekwentna, nudna, dramatyczna, płaczliwa, zadufana w sobie, użalająca się i jęcząca. O niej nie da się powiedzieć nic pozytywnego. Nic! Null! Zero! Ziro! Przez pół książki błagałam, żeby wreszcie się ogarnęła i zaczęła myśleć. Chociaż raz na jakiś czas! Haner wykreowała taką postać, której nie da się lubić. Taką, o której chyba nawet sama autorka wiele nie wie. Wiecie, kiedyś pisałam wam o dwóch rodzajach kreowania bohaterów. 1. Kiedy autorka przedstawia jakieś cechy bohatera, ale nie mają one w ogóle odzwierciedlenia w jego postawie. Na przykład: „był zabawny”, ale przez całą książkę nie zrobił nic zabawnego. 2. Kiedy autorka przedstawia cechy bohatera i on naprawdę je ma. Na przykład: „był pewny siebie”, a bohater krzyczy „Jestem seksowny!”. Dzięki K.N. Haner spotkałam się z trzecim typem. Kiedy autorka napisała o jakiś cechach, a jest zupełnie odwrotnie. Cassandra określana jest jako osoba nieskora do łez… Wybaczcie, ale HAHAHAHAHAHAHA. NIE. Ona płacze praktycznie co stronę. Przez moment nawet wyobrażałam sobie odzwierciedlenie sceny rozmowy kwalifikacyjnej u nas w Polsce. I tak: Idę sobie do Urzędy Pracy- wesoła, z nadzieją na pracę. A jak to się kończy? Wybiegam z płaczem z pokoju, bo tak właśnie zachowują się dorośli. Cassandra zaprzecza sobie praktycznie cały czas. Nie ma w ogóle konsekwencji w prowadzeniu tej postaci. Nie ma jej znajomości, ona po prostu jest pobieżnie zarysowana, a reszta rzucona w kąt i zostawiona bez żadnego nadzoru autora. Doprawdy, gratulacje. Adam. Na moje Słowo – Adam. Adam jest dupkiem. Adam miał być seksowny, a wyszedł z niego dupek idiota. Zarówno on i Cassandra są tak płascy, że nie można tego wyrazić słowami innymi niż negatywne. O Adamie nie chcę się wypowiadać z tego względu, że czuję do niego taki wstręt, takie obrzydzenie ogarnia mnie na jego postawę, że denerwuję się już na samą myśl o nim. Gdybym była na miejscu Cassandry i gdyby traktował mnie tak, jak ją to już dawno powiedziałabym „pa pa” i dała mu kopniaka na rozpęd. *Fabuła. A raczej jej brak. Dzieje się tam naprawdę mnóstwo rzeczy, które są nieważne. Tam nie ma jako takiej akcji. Są zdarzenia, owszem, ale to jest na tyle ograniczone, że praktycznie nie mają znaczenia. Ot, taki przykład, na dziesiątej stronie byliśmy w trakcie piątej sceny. Piątej! Nagromadzenie wydarzeń w tej książce nudzi, nuży i irytuje, bo nic one ze sobą nie wnoszą. Pewnie wielu z was pomyśli „Czego innego oczekiwać po erotyku?” a ja powiem wam, że da się napisać erotyk, który nie jest kawałkiem literek na białej kartce. Wiecie za to czego jest tam dużo? Seksu. No tak, przecież to erotyk. Ale błagam… Nie co pięć stron! Nie co pięć stron! Nie przez 3/4 książki. Nie ciągle. Nie. Nie. Nieeeee. I nie takie obrzydliwe, błagam. Seks podczas okresu to dla niektórych rzecz normalna. Co prawda nie o sobie teraz mówię, ale tak jest. Właściwie robi to mnóstwo osób. Ale seks podczas pierwszego dnia okresu? Kurczak! Ja mam wrażenie jakby moje drogi rodne miały chęć wypaść i zabić mnie tępym nożem. Jakby skurcze miały być ostatnią rzeczą jaką poczuję w życiu. Jakby coś próbowało wygryźć sobie drogę na zewnątrz z mojego brzucha. Boli mnie nawet leżenie! Ale Cassandra to po seksie zapomina nawet o tym, że ma okres. Przed seksem zresztą też. W dodatku prawdopodobieństwo niektórych sytuacji… Powiedzmy, że szybciej zacznę hodować smoki niż w prawdziwym życiu potoczy się coś, tak, jak w „Snach”. Ta pierwsza scena, rozmowa kwalifikacyjna… Ja już nie napiszę o tym jak Cassandra faktycznie ją zdobyła (O, co do tego, że sam Adam zaprzecza, że stało się to przez łóżko… Kiedy trzymam w ręku jabłko, a ktoś mi powie, że to pomarańcza to też mu nie uwierzę), ale ta scena jest tak nieprawdopodobna. Jest nierealna. Ludzie się tak nie zachowują. *Patchwork. O Greyu to wiadomo, wzorowane jak nic. Dość mało subtelnie, mogę rzec. Biedna (mocno przerysowany wątek w książce, a o tym jak niekonsekwentnie prowadzony już kolejny raz nie będę pisać), nie zdająca sobie sprawy ze swojej urody dziewczyna zaraz po studiach dostaję pracę w dużej firmie, poznaje bogatego, dominującego biznesmena… Nie, nie Ana i Christian, ale Cassandra i Adam. O, hej! Teraz zauważyłam takie dwie fajne rzeczy: -E.L James vs K.N Haner- widzicie to? – Ana i Christian (AC) vs Adam i Cassandra (AC)-a to widzicie? Tak, wiem, że to prawdopodobnie przypadek. Ale jaki ciekawy! Tak właściwie to ja lubię Greya. Wiem, że ma mnóstwo wad, ale go lubię. A porównanie Greya do… tego jest dla E.L. James krzywdzące. Ale to nie wszystko, bo w książce jest nie tylko Grey. Wiecie kto to Gideon Cross? A znacie „Rozpaloną”? Tak. „Crossfire” też tam można znaleźć. Dodatkowo widzę tak mnóstwo innych serii: nawet coś przewinęło mi się z książek Christiny i Lauren. Nie wiem czy to raczej oznaka tego, że Haner nie zapoznała się z konkurencją, czy tego, że się zapoznała. Obydwie opcje nie świadczą za dobrze. *Styl pisania. Uwaga! Słowa „penis”, „kutas” i „okres” się odmienia. „On miał penisa”, a nie „on miał penis” „Dostałam okresu”, a nie „dostałam okres”. A przede wszystkim to… nagromadzenie… wielokropków… jest… zatrważające… i… serio… odbiera… jakąkolwiek… chęć… czytania… Jeśli miałabym ją komuś polecić to masochistom. Nie róbcie sobie tego. Nie czytajcie. To jest złe. Tak złą książkę czytałam w życiu tylko jedną. Jeśli chcecie Dark Romance, z brutalnymi scenami seksu to poszukam dla was. Znajdę i zrecenzuję coś dobrego. Ale nie to. Recenzja również na: http://bookparadisebynatalia.blogspot.com

BookParadise

Jeden komentarz

  • Kate 13 października 2016jako21:21

    Chciałam ja przeczytać (recenzję, książkę już znam), ale jednolity tekst, bez akapitów, czy innych środków wizualnych skutecznie mnie zniechęcił…. Nasze oczy nie są stworzone, by ogarniać taki tekstowy chaos…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz dodać zdjęcie (JPEG)