W labiryncie obłędu

23 grudnia 2016

w-labiryncie-obledu_okladka

gwiazdka-4W labiryncie obłędu- Kosowska Jolanta

Wydawca: Novae Res

Naziwsko Jolanty Kosowskiej jeszcze dwa tygodnie temu było mi zupełnie nieznane. Sięgając więc po „W labiryncie obłędu” nie wiedziałam czego się spodziewać? Czy dotrwam do końca? A może książka wciągnie mnie bez reszty? Jak było? Przekonajcie się sami! Opis wydawnictwa: Wojciech Krzewiński jest wziętym psychoterapeutą. Stosuje niekonwencjonalne metody, które przysparzają mu zarówno zachwyconych pacjentów, jak i zagorzałych wrogów. Pewnego dnia tajemniczy przybysz z Włoch przekazuje mu wiadomość, że Karolina, dawna dziewczyna Wojtka, potrzebuje jego pomocy. Młoda, ale odnosząca już sukcesy malarka pracuje obecnie w Toskanii, na jesieni planuje dużą wystawę we Florencji i wydaje się ostatnią osobą, która mogłaby wymagać psychoterapii. Cała sprawa pachnie szytą grubymi nićmi mistyfikacją, mimo to Wojtek postanawia pojechać do hotelu, w którym miała zatrzymać się Karolina. Niedługo potem zaczynają mnożyć się pytania bez odpowiedzi. Na początku książki dowiadujemy się jak doszło do spotkania dwójki głównych bohaterów: psychoterapeuty, Wojtka oraz szalonej artystki Karoliny. Autorka przybliża nam również historię ich romansu pełnego wzlotów i upadków. Następnie szybko przechodzimy do teraźniejszości, kiedy to pewien tajemniczy mężczyzna przychodzi do gabinetu Wojtka i prosi w imieniu byłej miłości o pomoc. Wojtkowi trudno uwierzyć w to, że jego ukochana może potrzebować pomocy psychoterapeuty (zna ją przecież znakomicie i zdaje sobie sprawę, że Karolina nie jest typem osoby, która mogłaby mieć problemy tego typu). Czemu Karolina nie zwróciła się do Wojtka osobiście? Czy rzeczywiście potrzebuje jego pomocy? Autorka przeprowadza nas przez historię z dwóch perspektyw. Perspektywa Wojtka to bieżąca fabuła książki, napisana w pierwszej osobie, co pozwala czytelnikowi poczuć się tożsamymi z bohaterem. Mamy również perspektywę wydarzeń z punktu widzenia Karoliny. W tym przypadku czytamy zapisy jej pamiętnika. Uważam, że taka forma książki jest bardzo wygodna ale i ciekawa dla czytelnika. Nie tylko wczuwamy się w role bohaterów, ale również porządkuje nam to chronologię wydarzeń. Takie zagranie było również autorce niezbędne do trzymania czytelnika w niepewności i coraz głębszego wciągania go w intrygę i mistyfikację jaka ma tutaj miejsce. Okazuje się, że Kosowska zrobiła to w sposób mistrzowski. Niby wiemy coraz więcej, zdobywamy nowe informacje, ale jednocześnie w naszej głowie mnożą się wątpliwości i mamy poczucie, że nic nie jest pewne. Zabawa w kotka i myszkę, jaką toczy z nami autorka sprawia, że nie można doczekać się zakończenia, a książkę trudno odłożyć choćby na moment! Taką literaturę lubię! Szczególna uwaga należy się nietuzinkowym bohaterom książki. Mnie urzekła postać Karoliny: artystki, kochającej grę kolorów zarówno na obrazie, jak i w życiu. Kobieta pełna jest pasji i namiętności. Z pozoru nie pasuje do męskiego bohatera, psychoterapeuty Wojtka, ale jak wiadomo przeciwieństwa się przyciągają. Kosowska bardzo sprawnie posługuje się językiem, piszę w sposób miły dla oka i umysłu. Po fabule oraz stylu pisania od razu widać, że mamy do czynienia z pisarką inteligentną i mającą pomysł na swoją twórczość. „W labiryncie obłędu” to zdecydowanie jedna z lepszych książek przeczytanych przeze mnie w tym roku. Mówię to z pełną odpowiedzialnością. Mamy tu miłość, namiętność, zagadkę i pełno niepewności. To lektura, która da czytelnikowi mnóstwo satysfakcji. Jolanta Kosowska zasługuje na zainteresowanie czytelnika i jestem pewna, że w najbliższym czasie sięgnę po inne jej książki.

autor: pozeramstrony

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz dodać zdjęcie (JPEG)